Często pytacie nas na wycieczkach jak to jest z paleniem trawy w Hiszpanii. Krótka odpowiedź na pytanie w tytule brzmi „nie”. A skoro nie jest to dlaczego w Barcelonie czuć trawę w powietrzu na każdym kroku? To już trochę bardziej skomplikowana sprawa.

Prawo hiszpańskie jest skonstruowane tak, że nie interesuje się specjalnie tym, co robisz w domu. Prawo do prywatności jest tu jedną z ważniejszych kwestii. W związku z tym chociaż marihuana oficjalnie nie jest legalna to jednak możesz ją mieć w swoim domu i nie grożą ci w związku z tym żadne konsekwencje. Oprócz samego posiadania i palenia można też zupełnie swobodnie uprawiać sobie roślinki o ile nie widać ich z zewnątrz – możesz wtedy dostać mandat.

Poza tym wolno uprawiać tylko na własny użytek, sprzedaż jest karalna i zupełnie tak jak w Polsce można za to iść do pierdla.

 

Mapka social clubów w całej Hiszpanii

 

Coffee shopy

W Hiszpanii nie działają jak np. w Holandii coffee shopy w formie otwartego sklepu, do którego każdy może wejść ale istnieje tu coś na tej zasadzie i są to zamknięte kluby tylko dla członków (social club). Żeby do takiego klubu w ogóle wejść trzeba najpierw zostać członkiem (socio), podpisać deklarację członkowską i opłacić roczną składkę, zazwyczaj ok. 10-20 EUR.

Według prawa wnętrze takiego prywatnego klubu również nie jest przestrzenią publiczną i o ile socios nie spotykają się celem maltretowania małych szczeniaczków żeby odprawiać na nich czarne msze to policji nic do tego. Dzięki takiej konstrukcji teren social clubu jest właściwie przestrzenią prywatną, do której dostęp mają tylko wybrani ludzie.

Oczywiście w wielu miejscach miasta, szczególnie przy Ramblach spotkasz różnego rodzaju naganiaczy, którzy klasycznym pytaniem Smoke weed my friend? będą zachęcali cię do odwiedzenia ktoregoś z klubów, z którymi współpracują. Możesz wtedy od razu właściwie wypełnić formalności, zostać socio i korzystać z zapasów danego klubu.

Pamiętaj jednak, że socio nie przychodzi nic kupić bo sprzedaż jest nielegalna tylko odebrać swoją część roślinek, które klub w jego imieniu uprawia. To kolejny dziwoląg prawny, który pozwala social clubom funkcjonować, a że to niezły biznes niech świadczy fakt, że w parę lat liczba takich miejsc w Barcelonie się potroiła.

A co z posiadaniem poza apartamentem albo fumar clubem?

Posiadanie w miejscu publicznym jest nadal nielegalne, chociaż w małych ilościach zdepenalizowane. Co oznacza w praktyce, że kiedy złapie cię policja to dostaniesz mandat (nawet 600+ EUR) ale do więzienia nie pójdziesz. Trzeba by się jednak mocno postarać żeby do czegoś takiego doszło bo hiszpańska policja wie, że w kraju gdzie co trzecia osoba pali jointy czasami trzeba przymknąć oko.

Jeżeli masz jakieś pytania albo osobiste doświadczenia podziel się nimi z nami w komentarzu pod tekstem!

UDOSTĘPNIJ
identicon
Kibic Barçy od ’96 i stały bywalec Camp Nou.

ZOSTAW KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Wpisz swoje imię